created: 1228668327|%e %B %Y, %H:%M
tags: blog personal polish
Nie mogę o sobie powiedzieć, że jestem szczęśliwym człowiekiem. Uważam za to, że moja wizja świata, zasad nim rządzących, wszystkie moje oczekiwania wobec niego są uporządkowane, logiczne i ustalone. Mam też swoje zasady, które — czy się komuś podobają, czy nie — pozostają zasadami z kategorii "tych zasad się nie łamie".
Nie mogę być szczęśliwy, gdy zmusza się mnie do okazywania uczuć i emocji, których zwyczajnie nie posiadam. Nie mogę być szczęśliwy, gdy wymaga się ode mnie więcej, niż chcę — czy tam mogę — dać. Nie mogę być szczęśliwy, gdy zmusza się mnie do łamania moich zasad, gdy ogranicza się moją swobodę poczynań, gdy burzy mi się mój porządek świata, dnia, tygodnia. Nie należę do grupy osób, które planują dni na miesiąc naprzód, ale jeśli ułożyłem sobie dzień, to choćby nie wiem co, ten plan pozostanie nietknięty.
Nie toleruję, gdy inni wymagają od ludzi więcej niż sami oferują. Jeśli się wymaga pewnych zachowań czy reakcji po innych, samemu również trzeba tak działać. Zasady obowiązują obie strony, a wszelkie odstępstwa innych od tej reguły wywołują we mnie wielką niechęć, by nie rzec obrzydzenie.
Uważam się za osobę spokojną i zrównoważoną, logicznie myślącą, nie poddającą się zbędnym emocjom (w zasadzie wszystkim, bo wg mnie wszystkie emocje są złe). Jednak ostatnio sytuacja burzy cały porządek, ktoś stara się pozmieniać moje zasady, jakby mało już pozmieniał. Moich zasad nikt nie zmieni, nigdy. Są dwie rzeczy, za które jestem w stanie szczerze znienawidzić: ograniczenie mojego poczucia swobody oraz wpierdalanie się w moje zasady.
Jest coś chorego w tym, że muszę walczyć na wszystkich frontach, by pozostawić choć niewielką część swojej indywidualności i tożsamości, gdy przed bliskimi muszę się bronić!!! Jaki jest sens w tym, by mnie zmieniać tak bardzo, że nie zostanie we mnie nic z pierwotnego "ja"? Czy powinno się akceptować ludzi takimi, jakimi są, czy zmieniać ich według własnego wymarzonego obrazu świata?
Rozumiem, że ludzie z czasem się zmieniają, dostosowują się do świata, a głównie do innych. Jestem w stanie to zrozumieć i zaakceptować. To jakiś taki naturalny sposób na to, żeby się nawzajem nie pozabijać. Od dwóch lat zmieniłem się bardzo, bardziej niż było to w moich planach. Zmiany zaszły tak daleko, ze nie jestem już w stanie momentami z takim sobą wytrzymać. To taki po prostu "nie — ja". Zmieniłem się jednak po to, by móc dostosować się do tej drugiej osoby, traktując to jako inwestycja na przyszłość, nie bez przyjemności nawet.
Pozostaje mi jednak rozłożyć tylko ręce i bić się w pierś widząc, że — owszem — nie zmieniłem się tylko ja, ale kierunek zmian obu stron jest zgoła różny. O ile proces kształtowania mojego ego i superego był stricte dostosowany do foremki wymagań tej drugiej strony, a tyle ta druga strona wybrała zupełnie inną drogę, nietożsamą z moją. Tak, pisałem już o tym, wymagać od kogoś jest łatwo, a od siebie to po co, nie? Najgorsze, że to jest kolejna rzecz, której nie jestem w stanie znieść. Nie taka była kiedyś, nie takich zmian oczekiwałem. Wybór miała i go świadomie dokonała, jest teraz jaka jest. Lepiej czuje się ze sobą po zmianach, których chciała sama, niż po tych, których ja chciałem. A to niby ja jestem egoistą. Ja jej takiej nie chce. Z przykrością muszę stwierdzić: persona non grata.
Dawno już wyzbyłem się złudzeń znalezienia w życiu tego, czego szukam. Być może zbyt dużo wymagam albo to po prostu innym wystarcza cała ta mdła papka nazywana szczęściem, miłością, bogactwem, domem z białym płotkiem, żoną, dziećmi, psem, fajnymi sąsiadami, masą przyjaciół etc. Jeżeli taka jest definicja szczęścia, to chyba trafiłem nie do tego wymiaru, do którego powinienem. Mi to nie wystarcza. Nie znam do końca mojej własnej definicji szczęścia, najbliżej, gdy określę to jako pozostawanie w zgodzie z samym sobą i utrzymanie wewnętrznego spokoju i równowagi między emocjami, a ich brakiem. Jednak jeszcze nie wymyśliłem 100% sposobu na osiągnięcie tego (chociaż swego czasu było blisko), ale wieczna, niezależna ode mnie, egzogenna huśtawka nastrojów, zmiany stosunku do mnie oraz braku zdecydowania czy mnie szanować czy nie coraz bardziej mnie od tego celu oddalają.
Comments: 2, Rating: 0
created: 1228476616|%e %B %Y, %H:%M
tags:
Well, Michal is preparing the last grind to the payment processing. Actually it's done. We will introduce the Pro Accounts next week, so…
PREPARE FOR THE BIG DAY :)
I just need to do some UI improvements, which will be applied later on. If I'm writing about UI now, I have to mention that that Wikidot needs a lot of UI improvements, because — as Michal said — UI is designed in a way the mechanisms are done. UI is mirroring mechanisms in a way they work and it should express the way the user want UI to be. "Don't let me think" — this is a motto of Apple Inc, which I would try very hard to force in Wikidot.
The first step of "Don't let me think" method has been done while designing new Wikidot theme. If UI would be kept in this matter too, I would be vary glad.
Of course some thing cannot be done easily. Wikidot is more geek-friendly than common-user-friendly, but it was it's main idea to provide possibility-rich service. Unfortunately it implies the fact, that using Wikidot is not as easy as other Wiki-based / collaborating / blog platforms.
Probably this things will be solved in Wikidot 2.0, but the future of two-point-o is really far and I think we could be a little bit late with introducing such multi-task service on the market. I think that the market needs such tools NOW!
There is Facebook as a social networking service, Twitter as a… even dunno how to describe it :), GoogleDocs for online work on documents, Wordpress for blogging, Wikidot as a collaboration platform. And finally there is no simple tool to combine it all.
Imagine a service with :
- Facebook integration (friends from Facebook, shoutbox, notifications, widgets) — integration, cause I see no sense in creating another social network
- your personal page / blog
- your Wiki site about anything you like
- your photo albums
- your personal notes
- your files repository
You would say that almost all these applications can be done with Wikidot now. Yes, I agree. But it's not easy at all. How beautiful it would be, if you could create an account, answer some questions, create your Site, add Facebook (or other servces, such as e.g. MySpace) logging in information to integrate with it, choose a layout and choose what functions you would like to have in your place: mp3 player, videos, blog, internet radio, RSS import, images repository etc.
My vision isn't clear enough to make a sketch of the machanics, but the idea is in my head and I hope it will become a reality one day.

